• Wpisów: 69
  • Średnio co: 38 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 11:16
  • Licznik odwiedzin: 10 219 / 2697 dni
 
myszonek
 
Od dłuższego czasu na pingerze (i nie tylko) jest szał na diety, ćwiczenia itd.
Wiele osób tę modę krytykuje. I powiem Wam szczerze, że...ja tej krytyki nie rozumiem!
To jest najlepsza moda, jaka tylko mogłaby istnieć.
To, że ludzie chcą dbać o siebie, czuć się lepiej, tylko dobrze o nich świadczy.
A to, że "zgapili" to od innych, czy gdzieś wyczytali, nie ma żadnego znaczenia.

Nie bez kozery dawno temu utarło się przekonanie, że w zdrowym ciele zdrowy duch.

Wstyd się przyznać ale ja też sceptycznie podchodziłam do tego fit-szaleństwa. Sądziłam,że życie jest zbyt krótkie, żeby odmówić sobie pysznego batonika, czekoladki.
Że lepiej pojechać do domu autobusem, bo na spacer szkoda czasu.
Że pyszny schaboszczak z toną ziemniaków i litrami sosu to najlepsze danie, jakie można sobie wyobrazić...

Oj jakże się myliłam. Na szczęście przejrzałam na oczy.
Miałam już dość tego, że czuję się ociężała. Przez lwią część swojego życia byłam zawsze szczuplutka i wysportowana.
Będąc w ciąży przytyłam 19 kilogramów! Bardzo szybko jednak je zrzuciłam podczas karmienia piersią. A już dzień po porodzie ważyłam 12 kg mniej. I nie wiem, jak to możliwe :)

Niestety posiadanie dziecka wiąże się z tym, że je się szybko, byle co i byle jak. Żeby tylko się nażreć. Kilka kilo sadła wlazło na mnie przez to co i jak jadłam.
Ale tragedii nie było.
Szalę przeważyły tabletki anty. Puchłam, ciągle byłam głodna i chciało mi się słodkiego. Nie wiedziałam, czy to wina moja, czy tego specyfiku.
Co roku sukcesywnie przybywało mi kilka kilogramów.
Kiedy jednak waga pokazała mi 7 na przedzie, przeraziłam się. Niebezpiecznie zbliżałam się do kilogramów z 9 miesiąca ciąży.
Wyjścia nie było. Najpierw odstawiłam tablety.

A później podjęłam jedną z lepszych decyzji. Odwiedziłam dietetyka. I jadłospis wcale mnie nie przeraził. Jestem zachwycona!

Samochód/autobus zamieniłam na spacerek.
Psy są szczęśliwsze bo częściej i dłużej mogą sobie powąchać trochę trawki.
I wreszcie nie ma siódemki na przedzie. Wreszcie:)


Także tego... gdyby ktoś się jeszcze zastanawiał, czy warto, to niech się puknie w łeba i się nie zastanawia :D

Przez żarcie chciało się żreć jeszcze bardziej. Potem chciało się spać. Rosło się wszerz a zakupy wcale nie cieszyły. 6 kilogramów smalcu ze mnie zleciało (albo wody ze smalcem ). I oby jeszcze coś się  wytopiło. Chyba trzeba odpalić Mel B. od czasu do czasu, bo ta babka taka fajna.

Także walczę dalej. I mam zamiar wytrwać w tej walce :)


tluszcz-kontra-miesnie.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Droga do szczupłej sylwetki jest bardzo trudna, szczególnie gdy ma się słabą wolę. A jeszcze trudniejsza gdy ma się dziecko i odchudza się w wolnej chwili. Zmęczenie potrafi zrobić swoje, niestety. Ale ja się nie poddaję, będę tyle razy na diecie aż w końcu się uda. Pozdrawiam. Ps. fajny wpis :)
     
  •  
     
    Hm, dałaś mi motywację żeby zrobić więcej zdrowych, smacznych przepisów :D ja jestem po diecie już jakiś czas, więc może coś mi się przypomni z dobrego dietetycznego jedzenia :)
     
  •  
     
    podziwiam i powodzenia w dalszej drodze! :) ja chyba wsiądę na rower w najbliższym czasie, też coś muszę zacząć robić :D
     
  •  
     
    Ja jakoś może zdrowo się nie odżywiam ale u mnie jest przewaga owoców i warzyw :) Teraz trochę ćwiczę :) A dieta czy zdrowy styl życia wcale mi się nie kojarzy z brakiem batoników czy słodkości :)